czwartek, 31 stycznia 2013

Dzisiejszy Real: Cristiano Ronaldo plus banda hamulcowych


Każdy, komu jeszcze nie znudziły się Gran Derbi, powinien być dziś zadowolony, ponieważ emocje w starciach Realu z Barceloną zostały przedłużone o kolejny mecz - rewanż w Pucharze Króla. A wcale nie było to tak oczywiste, bowiem tak po prawdzie goście powinni wracać na Camp Nou ze statusem dwumeczu "Zakończony powodzeniem".

Środowe spotkanie doskonale pokazało, dlaczego Barca i Real są obecnie w tak różnych nastrojach. Gdyby z punktu widzenia gospodarzy opisać ten mecz jednym słowem, od razu przychodzi mi do głowy "szczęście". Szczęście, że Fabregas i Pedro zmarnowali setki. Szczęście, że sędzia nie zauważył ręki Ricardo Carvalho i nie wyrzucił go z boiska. Szczęście, że był ten nieprawdopodobny tego dnia Varane, którego gol udowodnił, iż futbol potrafi być choć przez moment sprawiedliwy aż do szpiku kości.

niedziela, 20 stycznia 2013

Zdradzony przez Armstronga


Zostałem bezwzględnie zdradzony. Zdradzony przez sportowca, za którym mógłbym pójść w ogień. Jeżeli miałbym położyć rękę, to w pierwszej kolejności za niego. I teraz bym został bez ręki. Przez moment czułem się jak nastolatka, która rozstała się właśnie ze swoją pierwszą miłością i nagle nabrała przekonania, że "wszyscy faceci to świnie". Panie Armstrong, to Pana sprawka!

W swojej dopingowej intrydze był mistrzowski. Sprawił, że uwierzyłem mu bezgranicznie. Nie dopuszczałem myśli, że może być winny. Tak pięknie opisywał to w swoich książkach, które budowały wizerunek sportowca-gladiatora, prawdziwego kolosa. Kolosa na glinianych nogach.

czwartek, 17 stycznia 2013

Może to świat jest głupi, nie Wszołek?


Ręka do góry, komu nigdy w życiu nie zdarzyło się zrobić czegoś na co nie miał ochoty, tylko dlatego, że w porę zabrakło mu asertywności, zabrakło słowa "nie"? Koledzy dzwonią i zapraszają na piwo. Wprawdzie wolisz zostać w domu, ale odruchowo jakoś tak głupio było odmówić, a potem już nie wypada wszystkiego odkręcać. Przed analogicznym wyborem postawiono Pawła Wszołka, który teraz zbiera cięgi za swoją decyzję. Nie do końca słuszne.

W Polsce utarł się paradygmat, że z tej ligi trzeba spieprzać jak najszybciej. Nieważne, czy z sensem, byle uciec. Najwyżej komuś się nie uda. Trudno. Będzie kogo wyśmiać, jak w przypadku Mateusza Klicha. Tych wszystkich ekspertów i podpowiadaczy nie interesuje wola zawodnika, ale ich własne przekonanie, że w Niemczech czy Turcji będzie po prostu lepiej. Tymczasem życie nierzadko pisze scenariusze, w których zagraniczny wyjazd okazuje się początkiem końca przygody z piłką.

środa, 2 stycznia 2013

Kryzys w Madrycie, Mourinho poznaje prawdziwych przyjaciół


Fotel trenera Realu Madryt już dawno nie był aż tak gorący. Jeżeli wierzyć niektórym doniesieniom, Jose Mourinho może pożegnać się z Santiago Bernabeu praktycznie w każdej chwili. Na dobrą sprawę, na palcach jednej ręki można policzyć trenerów, którzy przetrwaliby taką zawieruchę. W tych okolicznościach pojawia się paradoks związany z "The Special One" - w im większych tarapatach znajduje się Portugalczyk, tym większe wsparcie otrzymuje.

W ostatnich tygodniach hiszpańskie media szczególną uwagę poświęcały rzekomemu konfliktowi między Mourinho a piłkarzami "Królewskich". Tym większe znaczenie ma fakt, że "Mou" w obronę wzięły największe gwiazdy Realu - Cristiano Ronaldo oraz Iker Casillas. Hiszpan w ostatnim ligowym meczu, przeciwko Maladze, sensacyjnie usiadł na ławce rezerwowych.