niedziela, 11 listopada 2012

Koroniarze zaśmiali się w twarz Wiśle i sędziemu


Nieczęsto zdarza mi się, żeby mecz Ekstraklasy oglądać z takimi emocjami jak ten dzisiejszy w Kielcach. Wpływ na to miały na pewno błędne decyzje sędziego i głównie dlatego w drugiej połowie zacząłem kibicować ewidentnie pokrzywdzonej wcześniej Koronie. Koronie, która w ostatniej akcji meczu Wisłę po prostu u-po-ko-rzy-ła.

Profesor poskromił słonia w składzie porcelany


Trzecia wojna polsko-ukraińska nie pozostawiła wątpliwości, że żaden z bokserów z kraju nad Wisłą nie zdąży już zdetronizować braci Kliczko. Tym razem nie podołał Mariusz Wach, choć i tak osiągnął całkiem sporo, bo przetrwał z Władimirem dwanaście rund. Ani razu nie był liczony, a po walce nie wyglądał jak po starciu z czołgiem. I to koniec plusów.

Wach to kolejny bokser, któremu do czasu pierwszego gongu wydawało się, że ma pomysł na Kliczkę. Jeszcze podczas odgrywania hymnów czuł, że za godzinę może być mistrzem świata. Pierwszy gong, pierwsze ciosy i już widzi, jak bardzo ukraiński czołg może go zmiażdżyć. Ze zwycięstwa cel trzeba zmienić na "nie dać plamy", może dotrwać do końca.

sobota, 3 listopada 2012

Jedna decyzja Waltera i możemy mieć drugą Szkocję


Jeżeli ktoś twierdzi, że "M jak miłość" to doskonały przykład na wyrafinowanie i kunszt polskiej kinematografii, to patrzysz na niego albo jak na idiotę, albo dziwaka (najlepiej jedno i drugie). I tak samo należałoby potraktować tych, którym nieopatrznie przyszło do głowy zapowiadać mecz Wisły z Lechem jako hit 10. kolejki Ekstraklasy.

Dziś Wisła zajmuje przedostatnie miejsce wśród w miarę poważnych drużyn tej ligi. Przedostatnie, bo Zagłębie, Podbeskidzie i Bełchatów zasługują na to, by utworzyć dla nich oddzielne rozgrywki (na zasadach "trzy drużyny grają, trzy spadają"). Dziś Wisła to z jednej strony zespół zbliżony do tego, który przed chwilą śnił na temat "trzech minut od Ligi Mistrzów", jednak z drugiej nikt o zdrowych zmysłach nie traktuje już krakowian jako ligowego potentata.