
Fotel trenera Realu Madryt już dawno nie był aż tak gorący. Jeżeli wierzyć niektórym doniesieniom, Jose Mourinho może pożegnać się z Santiago Bernabeu praktycznie w każdej chwili. Na dobrą sprawę, na palcach jednej ręki można policzyć trenerów, którzy przetrwaliby taką zawieruchę. W tych okolicznościach pojawia się paradoks związany z "The Special One" - w im większych tarapatach znajduje się Portugalczyk, tym większe wsparcie otrzymuje.
W ostatnich tygodniach hiszpańskie media szczególną uwagę poświęcały rzekomemu konfliktowi między Mourinho a piłkarzami "Królewskich". Tym większe znaczenie ma fakt, że "Mou" w obronę wzięły największe gwiazdy Realu - Cristiano Ronaldo oraz Iker Casillas. Hiszpan w ostatnim ligowym meczu, przeciwko Maladze, sensacyjnie usiadł na ławce rezerwowych.
- Mourinho to właściwy człowiek na właściwym miejscu, wielki trener wielkiego klubu. Myślę, że zostanie w Realu - przyznał Cristiano Ronaldo, który jednocześnie zapewnił, że posadzenie na ławce Casillasa nie było dla niego szokiem: - To piłka nożna, w której wszystko jest możliwe. Nic mnie już nie zaskoczy. Naszym obowiązkiem jest uszanować decyzję trenera. On jest tutaj szefem, który chce dobra całej grupy.
Swoich ewentualnych żali publicznie nie zamierza także wylewać Casillas, który może nieco kurtuazyjnie, ale jednak minimalizuje znaczenie całego incydentu: - Mourinho ma nasze pełne poparcie i zaufanie. "Napięcie" nie jest odpowiednim słowem, które określałoby sytuację w zespole. Wiadomo jednak, że oczekiwaliśmy po tym sezonie znacznie więcej i w takich okolicznościach morale grupy cierpi.
O Mourinho nie zapomniał jego były asystent, a obecnie menedżer Tottenhamu, Andre Villas-Boas: - To najlepszy trener wszechczasów. Praca z nim była wyjątkowym doświadczeniem. Trudno znaleźć kogoś, kto w równym stopniu cechowałby się aż takim profesjonalizmem, poświęceniem oraz wiedzą o piłce nożnej. Fakt, że wybrał mnie swoim asystentem, to wielki zaszczyt.
Ludzie, którzy znają Mourinho, wybrali drogę pod prąd. Obecnie najłatwiejszym rozwiązaniem byłoby publiczne zlinczowanie Portugalczyka - za stracone mistrzostwo, za rzekome konflikty w zespole, za dziwną decyzję odnośnie Casillasa. Jeżeli ktoś szukał okazji, by wylać na "The Special One" wiadro pomyj, teraz ma ku temu najlepszą okazję. Jeżeli jednak Portugalczyk przetrwa madrycki kryzys, po raz kolejny pokaże swoją wielkość.
wypowiedzi za: goal.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz