piątek, 6 września 2013

Jeśli wiara czyni cuda... Tak możemy awansować do MŚ!

Czerwcowy remis z Mołdawią niezwykle skomplikował i tak trudną już sytuację Polaków w walce o awans na brazylijski Mundial. Okazuje się jednak, że można zawalić trzy mecze w eliminacjach (Czarnogóra, Ukraina, Mołdawia) i jednocześnie zachować szanse nawet na zwycięstwo w grupie. Co więcej, podopieczni Waldemara Fornalika teoretycznie los mają tylko i wyłącznie we własnych rękach.

środa, 14 sierpnia 2013

Komu zależy na Legii bez "Żylety"?

UEFA postanowiła zamknąć "Żyletę" na mecz, który zadecyduje o być albo nie być Legii w Lidze Mistrzów. Początkowo w świat poszła informacja, że to niby za race, jednak teraz już wiadomo - kibice podczas wyjazdowego meczu w Walii mieli podobno złamać postanowienia antyrasistowskiej polityki UEFA. Zarówno samo oskarżenie, jak i kara - absurdalne.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Liga jednego aktora

Legia w lidze zupełnie nie przypomina Legii walczącej o Ligę Mistrzów i należy to uznać za komplement. Choć piłkarze Jana Urbana zdobyli już tytuł mistrza kraju, dopiero teraz radzą sobie z ligowymi rywalami jak na mistrza przystało. Wychodzą na boisko i bez skrupułów biorą co swoje. Gdyby na koniec "rundy zasadniczej" nie dzielono punktów przez dwa, za kilka kolejek moglibyśmy już mówić o pierwszych faworytach, którzy powoli odpadają z walki o mistrzostwo. Legia zaczęła sezon niczym kolarz, który wyrwał się przed peleton u samego podnóża góry. Gdzieś na pewno przytrafi mu się kryzys, ale kto wie, czy przewaga nie sprawi, że do zwycięstwa wystarczy nawet podprowadzenie roweru do mety?

piątek, 2 sierpnia 2013

Legia - bez stylu, Lech - bez wstydu, Śląsk - bez litości

Kolejny odcinek europejskich pucharów przyniósł kolejno rozczarowanie, zażenowanie oraz bardzo miłą niespodziankę. Szczęście w nieszczęściu, że żadnego z polskich klubów przed rewanżem nie trzeba traktować jako skazanego na porażkę. Na razie wciąż żywa jest nadzieja, że w czwartych rundach eliminacyjnych zamelduje się cała nasza eksportowa trójka.

Wszystko zaczęło się w Norwegii, gdzie Legia poleciała, jak zapowiadał Michał Żyro, po zwycięstwo 2:0. Mistrzowie Polski wprawdzie nie wygrali, ale dokonali sztuki o wiele większej. Zagrali tak dramatycznie, że do Warszawy powinni wracać z głowami wolnymi od myśli o Lidze Mistrzów, a jednak nie tylko nie stracili szans na awans do czwartej rundy, ale przed rewanżem to oni są faworytami. Powinni przegrać 0:4, a zremisowali 1:1.

piątek, 26 lipca 2013

Przypadek Piasta: Nie Eurowpierdol, lecz polska Euronorma

Lubimy się pastwić nad polską piłką. Z jednej strony wyszydzamy mozolną walkę na boiskach Ekstraklasy, z drugiej - chcemy, żeby nasi klubowi reprezentanci prezentowali w Europie odpowiednią estymę i zachwycali stylem. Mecz z Karabachem Agdam chcielibyśmy kwitować w stylu "Wot i ogórcy prijechali", ale porażkę nazywamy już "TRADYCYJNYM Eurowpierdolem".

Wczoraj swoją przygodę z Ligą Europy, na etapie drugiej (a swojej pierwszej) rundy eliminacji zakończył Piast Gliwice. W grze pozostają Legia Warszawa, Lech Poznań i Śląsk Wrocław. Postanowiłem przeanalizować europejską sytuację Ekstraklasy w porównaniu do innych lig, opierając się na krajowym rankingu UEFA. To on determinuje ile zespołów z danego kraju zagra w poszczególnych rozgrywkach oraz na którym poziomie zaczną one swoją rywalizację. Biorąc pod uwagę nasze oczekiwania, wniosek jest naprawdę zaskakujący: Wykonaliśmy normę. Awans wszystkich polskich zespołów do trzecich rund eliminacji byłby wynikiem ponad stan. Tak wskazuje statystyka.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Nie będę przepraszać za Legię


Czytam komentarze po meczu Wisła - Legia. Nie do wiary, ale naprawdę są ludzie, którzy wierzą w "układ". Otóż okazuje się, że ktoś pilnuje mistrzostwa dla Legii. Tym razem zadanie to na swoje barki wzięli sędziowie.

Biedna jest cała piłkarska Polska. Tak się stara, tak walczy, ale ktoś na górze już zdecydował - mistrzem ma być Legia. Oczywiście nikomu nie przychodzi do głowy, że to po prostu ludzki błąd. Ludzki błąd jest wtedy, gdy Legię się krzywdzi. Gdy się jej pomaga, to już nie jest błąd. To jest spisek. Naprawdę.

czwartek, 28 marca 2013

Boniek jak Wojciechowski? Nie czas na zwalnianie Fornalika


Kiedy Jerzy Engel w 2000 roku objął reprezentację Polski, zaczął od czterech meczów bez strzelonego gola. Potrzebował dziewięciu miesięcy, żeby odnieść swoje pierwsze zwycięstwo. Jedną nogą był już na wylocie, ale Michał Listkiewicz postanowił wykazać nieco cierpliwości, co poskutkowało pierwszym po szesnastu latach posuchy awansem na wielką imprezę.

Jestem w wielkim szoku. Zdaję sobie sprawę z tego, że reprezentacja przeorała nas, kibiców w sposób absolutnie okrutny. Nie spodziewałem się jednak, że tak szybko pojawią się głosy o zwolnieniu Waldemara Fornalika. Co więcej, głosy te podchwycą niektóre autorytety świata piłkarskiego. Te same, które prześmiewczo wypowiadają się na temat polonijnych rządów Józefa Wojciechowskiego, zmieniającego trenerów jak rękawiczki. Teraz, gdy same mogą poczuć namiastkę prezesury (wszakże to także ich reprezentacja), chcą pójść w ślady kontrowersyjnego biznesmena.

sobota, 23 marca 2013

Chore są głowy, nie nogi, Polaków


Przed rozpoczęciem eliminacji pisałem, że w Brazylii nikt na nas nie czeka. Świat nie wymienia nas jednym tchem, obok Niemców, Hiszpanów czy Włochów, jako tych, dla których awans na mundial jest obowiązkiem. Dlatego też to, co dla nas zaczęło właśnie stanowić tragedię narodową, w świecie nikogo nie wzruszy. Wręcz przeciwnie. Potwierdziliśmy, że żeby zagrać w wielkim turnieju, musimy być jego organizatorem.

Nie wiem, jak wiele osób chciało dopuścić do siebie myśl, że od tego meczu mogą zależeć kolejne dwa lata polskiego futbolu. Nasi zawodnicy pokazali, że do wielkiej piłki na poziomie reprezentacyjnym nie dorośli przede wszystkim mentalnie. Tak, Ukraina w sferze czysto piłkarskiej wcale nie była lepsza. Długimi fragmentami byliśmy nie tyle lepsi, ile równorzędni wobec rywali. Należało zatem szukać elementów, które w takiej sytuacji zrobią różnicę. Ta sztuka, niestety, udała się gościom.

piątek, 15 marca 2013

Po losowaniu LM: Tureckiego spisku Realu ciąg dalszy

Ostatnie dwa dni rywalizacji w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów doskonale pokazały, jak bardzo bezsensowne są wszelkie jesienne czy styczniowo-lutowe dyskusje nad tym, kto zostanie zwycięzcą rozgrywek. Jeszcze chwilę temu Barcelona wydawała się być w głębokim kryzysie, zaś Bayern rozpędzony do granic osiągalnych dla nielicznych. Dziś Katalończycy znów znaleźli się na właściwych torach, zaś monachijczycy w starciu z Arsenalem pokazali się ze strony, która mocno podważyła ich potężny status.

Warto jednak już teraz pochylić się nad rozlosowanymi dziś parami ćwierćfinałowymi, zwłaszcza, że nie do końca podzielam opinie, które zdążyły się już pojawić (w nawiasie moja ocena szans na awans).

czwartek, 21 lutego 2013

Samograj stanął bez kapitana. Gdzie jest Messi?


Bardzo pozytywnie zaskoczyli mnie dziś milaniści. O ile spodziewałem się, że wcale nie muszą przegrać (ba, mogą nawet wygrać) z Barceloną, o tyle oczekiwałem, że nawet w przypadku niezbyt korzystnego wyniku "Duma Katalonii" pozostawi po sobie wrażenie, które nakaże nadal upatrywać w niej bitego faworyta do awansu. Tymczasem rewanż zapowiada się naprawdę elektryzująco i na razie jest mi całkiem blisko do rozważań z cyklu: "Na kogo Milan trafi w ćwierćfinale".

"Rossoneri" zagrali dziś na nosie wszystkim tym, którzy już w grudniu czy styczniu byli gotowi przekazywać Puchar Mistrzów w ręce Carlesa Puyola. Wysłali "pozdrowienia" pseudoekspertom, którzy o rozstrzygnięciach w Lidze Mistrzów mówią jeszcze zimą, zupełnie zapominając jak wiele w tej rywalizacji może zależeć od jednego meczu. Jeszcze wczoraj Barcelona była hegemonem ligi hiszpańskiej i naczelnym kandydatem do ponownego udowodnienia swojej wyższości nad całą piłkarską Europą. Dziś musi zapomnieć o potencjalnych przeszkodach z Madrytu, Manchesteru czy Monachium i spróbować rozgryźć naprawdę czarujący Milan.

sobota, 2 lutego 2013

Miała być Polska kibolska, czas na kontrę "Starucha"

fot. legia.net
Kto wie, czy nie nadchodzi właśnie kibolska hossa. Wszystko za sprawą "Starucha", którego przypadek pokazuje, jak bardzo niesprawiedliwa i bezrefleksyjna była momentami ta ogólnopolska krucjata przeciwko stadionowym fanatykom. Teraz, kiedy pojawiła się okazja, żeby przywalić w prokuraturę, a co za tym idzie - rząd, podniosły się głosy oburzenia. Te same głosy, które chwilę wcześniej za odpalenie racy czy wulgarne okrzyki gotowe były skazywać na chłostę.

Widać dziś jak na tacy, jak bardzo zwykły człowiek może się przejechać na medialnych manipulacjach. Dziś uderzamy w kiboli, jutro w inną grupę społeczną. Często tylko po to, żeby media miały swoją pożywkę, a politycy kosztem obywateli mogli nabijać swoje PR-owe rankingi.

czwartek, 31 stycznia 2013

Dzisiejszy Real: Cristiano Ronaldo plus banda hamulcowych


Każdy, komu jeszcze nie znudziły się Gran Derbi, powinien być dziś zadowolony, ponieważ emocje w starciach Realu z Barceloną zostały przedłużone o kolejny mecz - rewanż w Pucharze Króla. A wcale nie było to tak oczywiste, bowiem tak po prawdzie goście powinni wracać na Camp Nou ze statusem dwumeczu "Zakończony powodzeniem".

Środowe spotkanie doskonale pokazało, dlaczego Barca i Real są obecnie w tak różnych nastrojach. Gdyby z punktu widzenia gospodarzy opisać ten mecz jednym słowem, od razu przychodzi mi do głowy "szczęście". Szczęście, że Fabregas i Pedro zmarnowali setki. Szczęście, że sędzia nie zauważył ręki Ricardo Carvalho i nie wyrzucił go z boiska. Szczęście, że był ten nieprawdopodobny tego dnia Varane, którego gol udowodnił, iż futbol potrafi być choć przez moment sprawiedliwy aż do szpiku kości.

niedziela, 20 stycznia 2013

Zdradzony przez Armstronga


Zostałem bezwzględnie zdradzony. Zdradzony przez sportowca, za którym mógłbym pójść w ogień. Jeżeli miałbym położyć rękę, to w pierwszej kolejności za niego. I teraz bym został bez ręki. Przez moment czułem się jak nastolatka, która rozstała się właśnie ze swoją pierwszą miłością i nagle nabrała przekonania, że "wszyscy faceci to świnie". Panie Armstrong, to Pana sprawka!

W swojej dopingowej intrydze był mistrzowski. Sprawił, że uwierzyłem mu bezgranicznie. Nie dopuszczałem myśli, że może być winny. Tak pięknie opisywał to w swoich książkach, które budowały wizerunek sportowca-gladiatora, prawdziwego kolosa. Kolosa na glinianych nogach.

czwartek, 17 stycznia 2013

Może to świat jest głupi, nie Wszołek?


Ręka do góry, komu nigdy w życiu nie zdarzyło się zrobić czegoś na co nie miał ochoty, tylko dlatego, że w porę zabrakło mu asertywności, zabrakło słowa "nie"? Koledzy dzwonią i zapraszają na piwo. Wprawdzie wolisz zostać w domu, ale odruchowo jakoś tak głupio było odmówić, a potem już nie wypada wszystkiego odkręcać. Przed analogicznym wyborem postawiono Pawła Wszołka, który teraz zbiera cięgi za swoją decyzję. Nie do końca słuszne.

W Polsce utarł się paradygmat, że z tej ligi trzeba spieprzać jak najszybciej. Nieważne, czy z sensem, byle uciec. Najwyżej komuś się nie uda. Trudno. Będzie kogo wyśmiać, jak w przypadku Mateusza Klicha. Tych wszystkich ekspertów i podpowiadaczy nie interesuje wola zawodnika, ale ich własne przekonanie, że w Niemczech czy Turcji będzie po prostu lepiej. Tymczasem życie nierzadko pisze scenariusze, w których zagraniczny wyjazd okazuje się początkiem końca przygody z piłką.

środa, 2 stycznia 2013

Kryzys w Madrycie, Mourinho poznaje prawdziwych przyjaciół


Fotel trenera Realu Madryt już dawno nie był aż tak gorący. Jeżeli wierzyć niektórym doniesieniom, Jose Mourinho może pożegnać się z Santiago Bernabeu praktycznie w każdej chwili. Na dobrą sprawę, na palcach jednej ręki można policzyć trenerów, którzy przetrwaliby taką zawieruchę. W tych okolicznościach pojawia się paradoks związany z "The Special One" - w im większych tarapatach znajduje się Portugalczyk, tym większe wsparcie otrzymuje.

W ostatnich tygodniach hiszpańskie media szczególną uwagę poświęcały rzekomemu konfliktowi między Mourinho a piłkarzami "Królewskich". Tym większe znaczenie ma fakt, że "Mou" w obronę wzięły największe gwiazdy Realu - Cristiano Ronaldo oraz Iker Casillas. Hiszpan w ostatnim ligowym meczu, przeciwko Maladze, sensacyjnie usiadł na ławce rezerwowych.