czwartek, 28 marca 2013

Boniek jak Wojciechowski? Nie czas na zwalnianie Fornalika


Kiedy Jerzy Engel w 2000 roku objął reprezentację Polski, zaczął od czterech meczów bez strzelonego gola. Potrzebował dziewięciu miesięcy, żeby odnieść swoje pierwsze zwycięstwo. Jedną nogą był już na wylocie, ale Michał Listkiewicz postanowił wykazać nieco cierpliwości, co poskutkowało pierwszym po szesnastu latach posuchy awansem na wielką imprezę.

Jestem w wielkim szoku. Zdaję sobie sprawę z tego, że reprezentacja przeorała nas, kibiców w sposób absolutnie okrutny. Nie spodziewałem się jednak, że tak szybko pojawią się głosy o zwolnieniu Waldemara Fornalika. Co więcej, głosy te podchwycą niektóre autorytety świata piłkarskiego. Te same, które prześmiewczo wypowiadają się na temat polonijnych rządów Józefa Wojciechowskiego, zmieniającego trenerów jak rękawiczki. Teraz, gdy same mogą poczuć namiastkę prezesury (wszakże to także ich reprezentacja), chcą pójść w ślady kontrowersyjnego biznesmena.

sobota, 23 marca 2013

Chore są głowy, nie nogi, Polaków


Przed rozpoczęciem eliminacji pisałem, że w Brazylii nikt na nas nie czeka. Świat nie wymienia nas jednym tchem, obok Niemców, Hiszpanów czy Włochów, jako tych, dla których awans na mundial jest obowiązkiem. Dlatego też to, co dla nas zaczęło właśnie stanowić tragedię narodową, w świecie nikogo nie wzruszy. Wręcz przeciwnie. Potwierdziliśmy, że żeby zagrać w wielkim turnieju, musimy być jego organizatorem.

Nie wiem, jak wiele osób chciało dopuścić do siebie myśl, że od tego meczu mogą zależeć kolejne dwa lata polskiego futbolu. Nasi zawodnicy pokazali, że do wielkiej piłki na poziomie reprezentacyjnym nie dorośli przede wszystkim mentalnie. Tak, Ukraina w sferze czysto piłkarskiej wcale nie była lepsza. Długimi fragmentami byliśmy nie tyle lepsi, ile równorzędni wobec rywali. Należało zatem szukać elementów, które w takiej sytuacji zrobią różnicę. Ta sztuka, niestety, udała się gościom.

piątek, 15 marca 2013

Po losowaniu LM: Tureckiego spisku Realu ciąg dalszy

Ostatnie dwa dni rywalizacji w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów doskonale pokazały, jak bardzo bezsensowne są wszelkie jesienne czy styczniowo-lutowe dyskusje nad tym, kto zostanie zwycięzcą rozgrywek. Jeszcze chwilę temu Barcelona wydawała się być w głębokim kryzysie, zaś Bayern rozpędzony do granic osiągalnych dla nielicznych. Dziś Katalończycy znów znaleźli się na właściwych torach, zaś monachijczycy w starciu z Arsenalem pokazali się ze strony, która mocno podważyła ich potężny status.

Warto jednak już teraz pochylić się nad rozlosowanymi dziś parami ćwierćfinałowymi, zwłaszcza, że nie do końca podzielam opinie, które zdążyły się już pojawić (w nawiasie moja ocena szans na awans).