
Orest Lenczyk wreszcie pokazał ludzką twarz i udzielił bardzo ciekawego wywiadu dziennikarzowi "Rzeczpospolitej". Tym razem przestał udawać niedostępnego, odpowiadać półzdaniami i wyłożył kawę na ławę. Niestety, wnioski są niepokojące. We Wrocławiu mieli prawdziwego bohatera, ale ponad niego postanowili wycenić pseudogwiazdy.
Na pewno nie byłem fanem trenera Lenczyka, który najwyraźniej postawił sobie za cel, żeby w każdym wywiadzie jego rozmówca czuł niepewność, a później zakłopotanie. Wydawało się, jakby żył trochę w swoim świecie, ale jednego nie można mu odmówić - ze Śląskiem zrobił wynik absolutnie genialny. Nawet jak na ligowe warunki piłkarzy miał średnich. Przejął ich po Ryszardzie Tarasiewiczu, na miejscu w strefie spadkowej, żeby w tym samym sezonie zrobić wicemistrza, a rok później znaleźć się na szczycie.





