
Czytam komentarze po meczu Wisła - Legia. Nie do wiary, ale naprawdę są ludzie, którzy wierzą w "układ". Otóż okazuje się, że ktoś pilnuje mistrzostwa dla Legii. Tym razem zadanie to na swoje barki wzięli sędziowie.
Biedna jest cała piłkarska Polska. Tak się stara, tak walczy, ale ktoś na górze już zdecydował - mistrzem ma być Legia. Oczywiście nikomu nie przychodzi do głowy, że to po prostu ludzki błąd. Ludzki błąd jest wtedy, gdy Legię się krzywdzi. Gdy się jej pomaga, to już nie jest błąd. To jest spisek. Naprawdę.
Każdy (oby!) chciałby wygrywać w sposób w stu procentach czysty, udowadniać swoją wyższość bez możliwości postawienia jakiegokolwiek "ale". Ta konkretna pomyłka przy golu Dwaliszwiliego jest kuriozalna. Nawet legioniści czują niesmak, kiedy sędzia aż tak bardzo wpływa na przebieg spotkania. Co jednak w takim razie powiedzieć o błędnie uznanym golu podczas starcia z Polonią? Tam Legia tylko swojemu zrywowi zawdzięcza, że nie dała arbitrom wypaczyć wyniku meczu. Gdzie były wtedy te wszystkie głosy oburzenia?
Jako że Lech może za chwilę stracić punkty w Gliwicach, należy oczekiwać kolejnej fali poznańskich lamentów. Swój głos prawdopodobnie zabierze naczelny detektyw Ekstraklasy, Mariusz Rumak. W takich chwilach warto jednak przytoczyć "Niewydrukowaną tabelę Ekstraklasy" redagowaną przez Weszło. Choć jest ona jednym z prolegijnych elementów spisku, ukazuje, że spośród walczących o mistrzostwo to nie podopieczni Jana Urbana są głównym beneficjentem sędziowskich wpadek.
Reasumując: Ja za Legię przepraszać nie będę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz