Franciszek Smuda uważa, że media niesłusznie uznały występ naszej reprezentacji podczas Euro 2012 za porażkę. Nawet nie wiem, jak to skomentować, ponieważ to już nie podpada pod narcyzm - to jest skrajny przypadek głupoty połączonej z bezczelnością. Bo jak opisać gościa, który wszedł do czyjegoś domu z kupą na butach i rozniósł ją po wszystkich pokojach, narzekając przy tym, że gospodarz nie powinien do białego obrusa kłaść żółtych serwetek?
Smuda zostawił za sobą ogromny smród, ale jeszcze próbuje się odgryzać. Odwraca kota ogonem i liczy, iż ktoś nie zwróci uwagi i nie zauważy, że zamiast w pyszczek całuje kota w dupę. Ziemia została spalona i PZPN wyznaczył nowego ogrodnika, zwanego powszechnie selekcjonerem. Waldemar Fornalik miał zaorać źle zarządzane pole i posadzić piękne kwiaty. Tymczasem on stara się jeszcze szukać korzeni po burakach Franza. Parę na pewno da się uratować, ale one potrzebują nowego otoczenia.
Wiele obiecywałem sobie po wyborze Waldemara Fornalika. Liczyłem, że wprowadzi do kadry nową jakość, że doczekamy się tych, którzy zasłużyli na swoją szansę, a których Smuda konsekwentnie pomijał. Nowy selekcjoner twierdzi, iż takich zawodników nie jest wielu i po części ma rację, choć odnoszę wrażenie, że zwyczajnie boi się zaryzykować.
Mało kto głośno zwraca na to uwagę, ale "Waldek King" nie ma nic do stracenia. Impreza stulecia została już zawalona, a nieprzyjemni rywale w grupie eliminacyjnej sprawiają, że od Fornalika nie wymaga się awansu do mistrzostw świata jako absolutnego minimum. Po klęsce na Euro drużynie potrzeba jakiegoś impulsu, świeżości. Kadrowicze póki co nie otrzymali od selekcjonera sygnału, że oto do gry wchodzą nowe twarze, które chcą wywrócić rankingi do góry nogami.
Nie wiem, czy świadomie, ale na ten moment Fornalik ryzykuje swoim nazwiskiem, by część wygranej oddać Smudzie. Wszystko, co osiągnie obecny selekcjoner, jego poprzednik będzie mógł skwitować typowym dla siebie: "Zbudowałem drużynę, która ma ogromny potencjał". I trudno będzie mu wtedy odmówić choć odrobiny racji. Może właśnie dlatego ten sparing z Estonią jakoś w ogóle mnie nie kręci. Kadrę Smudy znam już bowiem aż za dobrze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz