
Wiemy już, że do PZPN-u powinna wrócić normalność. Wielki piłkarz na czele związku zmienił wielkiego piłkarza, ale jakże różni to ludzie. Funkcja prezesa to przede wszystkim użyczanie polskiemu futbolowi swojego wizerunku. Z tą różnicą, że Zbigniew Boniek będzie użyczał twarzy, a Grzegorz Lato użyczał mordy.
Daleko mi do euforii. Nie mam wątpliwości, że wybory wygrał najlepszy spośród startujących, ale to jeszcze nie znaczy, że nasza piłka zmieni się nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Boniek "dostał" zarząd, który powinien płynąć z nim w jednym kierunku. To ważne, bo bez tego sam prezes może mieć bardzo pod górę.
Nie jestem przeciwnikiem Bońka, jednak widzę pewne "ale". Po pierwsze, ostatnio przerabialiśmy już człowieka, który obejmował swoje stanowisko przy wielkiej aprobacie opinii publicznej - Franciszek Smuda. Nie wiem, czy w porównaniu do Bońka "Franz" nie miał jeszcze większego poparcia. Jak to się skończyło, wszyscy wiemy.
Po drugie, jeszcze jedna analogia, tym razem już z polityki, gdzie w 2007 roku tak bardzo Polakom zbrzydł PiS (Lato), że wybrali Platformę Obywatelską (Bońka). Na początku też wystarczał brak większych wpadek, gładkie twarze w telewizji i polityka narodowej jedności. Po pewnym czasie pojawia się jednak problem, bo naród zaczął oczekiwać konkretnych działań. Tymczasem na razie Boniek rzuca raczej ogólnymi hasłami niż konkretami programowymi, jednak chcę wierzyć, że szczegóły "Zibi" ma już dawno zapisane w swoim notatniku.
Wiadomo, że od rządów nowego prezesa piłkarzom nie przybędzie umiejętności, a klubom pieniędzy. Na razie wystarczy jednak, by swoimi działaniami Boniek sprawił, że ludzie choć w małym stopniu stracą swoje przekonanie co do słuszności hasła "Jebać PZPN".
Wiadomo, że od rządów nowego prezesa piłkarzom nie przybędzie umiejętności, a klubom pieniędzy. Na razie wystarczy jednak, by swoimi działaniami Boniek sprawił, że ludzie choć w małym stopniu stracą swoje przekonanie co do słuszności hasła "Jebać PZPN".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz