
Na końcu ubiegłego sezonu tylko wiślak mógł zrozumieć legionistę. Bo tylko on w ostatnim czasie przeżył podobne upokorzenie. Już miał w rękach mistrzostwo, już planował fetę na starówce i w ostatnim momencie rywale śmiali mu się w twarz. Wiślaków bolało to jeszcze bardziej. Mistrzostwo stracili po samobóju. W ostatniej minucie meczu. W derbach. Ze znienawidzoną Cracovią. Na rzecz jej zgodowicza, Lecha.
Jeśli więc ktoś zapyta, czy Legię mogło spotkać coś gorszego niż frajersko stracone mistrzostwo, należy odpowiedzieć: Tak, mogło. Nie zmienia to faktu, że i tak tamta sytuacja niczym mantra siedzi do dziś w każdym kibicu Legii. I właśnie dlatego choć rozum podpowiada, że piłkarze Jana Urbana mają wszystko, żeby tym razem wygrać ligę, z tyłu głowy uczepił się mały chochlik i pokrzykuje do ucha: Maj 2012, Gdańsk, 0:1, takiego wała, nie majstra.
Od tamtych wydarzeń minęło już ponad pół roku, co pozwala by spojrzeć na wszystko z pewnym dystansem. Nie umiem oprzeć się wrażeniu, że Legia jako klub udowadnia dziś, że czasem warto być frajerem. Czasem warto być obiektem drwin całej piłkarskiej Polski...
Jak dziś wyglądałaby Legia, gdyby jednak udało się zdobyć mistrzostwo? Trenerem byłby nie Jan Urban, lecz Maciej Skorża. Legia wprawdzie mogłaby mieć więcej punktów niż teraz, ale pewnie nadal grałaby tak, że zęby same zgrzytają. Jakub Kosecki po swoich golach odbierałby gratulacje nie od Radovica czy Ljuboji, ale Traore czy Rasiaka. Przecież według Skorży "Kosa" na Legię był za słaby.
Pisałem o tym już wcześniej i dziś mogę powtórzyć. Nie podobała mi się Legia Skorży. Szczególnie teraz, gdy mogę porównać ją z Legią Urbana. Legią, o której sile stanowią Furman, Łukasik czy Kosecki. Legią, która za chwilę może zdominować Ekstraklasę na długie lata, tak jak chwilę wcześniej zrobiła to Wisła.
Patrząc na ten sezon jako całość, nawet dzisiejsza porażka ze Śląskiem praktycznie nie ma znaczenia. Wiadomo, że na wiosnę to Legia wystartuje z komfortowej pozycji, a dzisiejsza publikacja "Przeglądu Sportowego" pozwala mieć nadzieję, iż wcale się nie osłabi. Wręcz przeciwnie, może być jeszcze mocniejsza. I jak tu nie wierzyć, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz