niedziela, 2 września 2012

Charlie, do końca rundy grasz za darmo


Piłka nożna uczy pokory. Srogą jej lekcję otrzymał właśnie Charles Nwaogu, który za wszelką cenę chciał wykonać rzut karny na wagę remisu z Zawiszą Bydgoszcz. Rzut karny, który został odgwizdany za rzekomy faul na Nigeryjczyku. W rzeczywistości się Arce nie należał, ale nie to w całej historii jest najważniejsze.

Nigeryjczyk zachował się jak małe dziecko. Wyrwał koledze piłkę z rąk i ruszył w kierunku "wapna". Na nic zdała się reakcja trenera Nemeca, który czerwony jak cegła krzyczał, że karnego ma strzelać Marcus da Silva. Nwaogu chciał zostać bohaterem dramatycznego meczu, w którym grająca w dziesiątkę Arka miała właśnie dogonić składającego się już tylko z ośmiu piłkarzy Zawiszę.

Karnego oczywiście przestrzelił, Arka wyrównać już nie zdołała i zawodnik musiał uciekać do szatni. Podejrzewam, że gdyby Nemec dorwał go na murawie, mogło dojść do rękoczynów. I w sumie... wcale bym szkoleniowca gdynian nie potępił.

Nwaogu to nie jedyny piłkarz, który zdaje się mieć psychikę rozkapryszonego bachora. Abdou Razack Traore, Cristian Diaz, teraz ten. Nie rozumiem takich graczy. Jakby do nich nie docierało, że są zawodowcami, że boisko to nie jest ich prywatny folwark. Jeżeli nie masz umiejętności Cristiano Ronaldo czy Leo Messiego, to obrażać się możesz co najwyżej w domu, jak ci żona zupę przesoli. A na boisku masz charować. I słuchać trenera. Jak trener mówi, że karnego strzela Marcus, to tak właśnie ma być. Wyrwać piłkę koledze z rąk możesz, jak grasz na orliku. Choć nawet wtedy kolega nie zawsze sobie na to pozwoli i możesz dostać w zęby.

Mimo wszystko ten Nwaogu coś tam jednak potrafi. Powinien zdać sobie sprawę, że być może właśnie tym jednym kaprysem zabrał Arce kilka milionów złotych. Bo kto wie, czy na końcu sezonu do awansu nie zabraknie dokładnie jednego punktu? To pierwszy taki wybryk Nwaogu w Gdyni, dlatego ja bym go nie skreślał. Z drugiej strony, kara musi być, najlepiej ta najbardziej dotkliwa, czyli finansowa. Na miejscu Nemeca zaprosiłbym piłkarza na krótką rozmowę: "To pierwsze i ostatnie ostrzeżenie. Na razie możesz grać u mnie dalej, ale przez najbliższe trzy miesiące grasz za darmo. Mogłeś trafić..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz